po kolejnym SWAT.
Journal Entry:
Sun Nov 15, 2009, 12:12 PM
Dzisiaj ja i Zel poszliśmy na akcję Star Wars Artistic Team w Centrum Zdrowia Dziecka. Poszłam specjalnie, by zrobić fotorelację, jednak szczerze wątpię, bym była w stanie, emocjonalnie oczywiście, przejrzeć te zdjęcia wypełnione łysymi dziećmi i ich owłosionymi rodzicami.
Nigdy nie byłam charytatywna, w tym kontekście, że jakoś nie ciągnęło mnie do czynienia dobra. Takoż i teraz uważam, że jeśli ktoś coś robi, to tylko dla siebie, bo on się lepiej czuje, gdy wie, że zrobił coś fajnego. Ja nie przeżyłam katharsis, gdy łyse po chemii, oblepione plastrami dziecko położył mi głowę na kolanach, bawiąc się po kolei aparatem jakiegoś gościa, moim, a potem moim telefonem. Nie przeżyłam też katharsis, gdy ten sam dzieciak rozpaczliwie łapał mnie za rękę, wymagając atencji po tym, jak rozsypał materiały promocyjne, by zwrócić na siebie swoją uwagę.
Te kilka godzin napełniło mnie tylko żalem i dziwnym uczuciem pustki. Chodząc po korytarzach wdychałam zapach lekarstw, widziałam pokoje, w których podaje się chemię, mogłam zerknąć na dzieci tak zmasakrowane życiem, że nie mogące ruszyć się z łóżka. Ja zostałam na świetlicy, a Zel i parę innych osób ruszyło po pokojach. Moja koleżanka z liceum aż się ponoć rozpłakała, bo nie wytrzymała emocjonalnie. Wbrew pozorom, sam widok łysych dzieci leżących w łóżkach nie był dla niej zapalnikiem. To pani z fundacji ją tak rozpierdoliła. Kobieta, która budziła ś piące dzieci, zdejmowała im aparaturę pomagającą oddychać, po czym na siłę zakładała hełmy, wciskała miecze do rąk. Nie, kurwa. On nie ma sił, aby jej pozować do fot. Zel opowiadał mi potem ze smutkiem, że jakiś chłopak błagał ją wręcz, aby już poszła, mówiąc, że uwielbiał Gwiezdne Wojny, ale jest teraz tak chory i zmęczony, że nic nie pamięta i nie chce wcale sobie teraz, na siłę tego przypominać, aby ona mogła spełnić swoją misję.
Wiecie, gdzie chce teraz wziąć przebierańców? Do oddziału fundacji Akogo?
Oddział Onkologiczny Centrum Zdrowia Dziecka to komuna. Wszyscy znają się, przebywają ze sobą dnie i noce, rodzice mieszkają tam wręcz, czuwając przy łóżkach swoich łysych dzieci na leżakach, które zapewne kupiła jakaś fundacja. Śmieją się z chemioterapii, nabijają z naświetlań i wszystko jest dobrze.
I jakoś mi smutno, że tam ciągle jest ten zezowaty, łysy dzieciak, który kładł mi głowę na kolanach, a potem łapał rozpaczliwie za ręce, bo tylko przy nim nie było żadnego z rodziców.
Przemek powiedział, że już przywykł, ale życzył mi, abym nigdy nie przywykła.
- Mood:
Passionate - Listening to: happysad - "Kostuchna"
- Watching: "Last Exile"
- Playing: "Phoenix Wright: Trials and Tribulations"
--
Everybody lies.
dodaję Cię do obserwowanych.
owocnej pracy.
--
Everybody lies.
--
It is the spectator, and not life, that art really mirrors.
Genius lasts longer than beauty
--
Everybody lies.
--
..::ELK RLZ::..
--
Everybody lies.
--
[link]
Previous Page12345...Next Page