Szukał.
Chciał znaleźć na nim tylko swoje miejsca, tylko swój raj, spokój, którego brakowało mu całe życie.
Palce delikatnie wędrowały po powłoce ciała. Zatrzymywały się na krótko, by wetrzeć w skórę złote krople potu. Rozcierały zziębnięte i obolałe miejsce, gładziły siniaki, efekty ich wspólnych walk, którymi zaczynali każdy dzień.
Gdyby wcześniej wiedzieli, że to zacięcie, ta chęć zabicia drugiego, jest po prostu tuszowaniem ich krzykliwej namiętności. Och, Boże, oni po prostu się nie rozumieli, byli zbyt młodzi!
Na zrozumienie potrzeba czasu.
Delikatnie scałowywał z policzków łzy, a potem zlizywał je z oczu, nie pozwalając, by w ogóle wpłynęły na jego twarz. Poszeptywaniami łagodził urywany oddech, pragnąc go unormować. Marzył jego komforcie jak nigdy w życiu.
Uśmiechnął się do swoich myśli, z pietyzmem złożył na jego rozchylonych ustach kolejny pocałunek. Przypomniał sobie, czemu znaleźli się w takiej sytuacji. Dziś rano znowu stanęli do walki, ale jakoś się tak złożyło, że miecze znalazły miejsce na ziemi, a oni, pośród swoich własnych ramion, wzajemnie szukali czegoś bliżej niezidentyfikowanego, prawdopodobnie czegoś, czego znaleźć nie można.
Ale on szukał po prostu spokoju.
- Już ze mną nie walczysz?
- Teraz walczę o oddech.
Zagubił swoje uśmiechnięte usta między jego włosami, próbując znaleźć w nich spokój.
I znalazł.
Podoba mi się to, że w gruncie rzeczy trudno ocenić, który z panów to któryXD Mugen wydaje mi się skończonym wariatem z ADHD
"- Już ze mną nie walczysz?
- Teraz walczę o oddech."
Ten fragmencik podoba mi się chyba najbardziej, ale całe fik jest cudowny^.^
Fav jak nic
Pozdrawiam
Pozdrawiam
To zabrzmi brutalnie, ale to naprawdę jedno z niewielu Twoich opowiadań które się czyta przyjemnie od początku do końca. I nie dlatego, że jest krótkie. Naprawdę, naprawdę brylantowa robota, Juka. Fav jak w pyszczek strzelił!